To mwic kiwn palcem na opodal stojcego chopca i ten podbieg do nas z perliczk w rku. Biedny ptak, z szeroko otwartym dziobem, zwisa gow w d, niby uamana z krzewu ki. Musiaem dar przyj i musiaem za grnolotnie dzikowa, chocia wiedziaem z gry, e Marysia zje perliczki nie pozwoli. Oddamy j komu jutro w kolejnym prezencie. 